Dyplom czy umiejętności?

„Idź na studia! Bez dyplomu nie ma pracy!” – chyba każdy młody człowiek chociaż raz usłyszał takie stwierdzenie. Okazuje się, że w naszych dynamicznie zmieniających się realiach dnia codziennego młodzi ludzie coraz częściej stają przed pytaniem: co jest ważniejsze dla pracodawcy – dyplom ukończonych studiów czy umiejętności poparte doświadczeniem?

Według p. Karoliny Nowakowskiej, dziennikarki serwisu gazetaprawna.pl, szkolnictwo wyższe przechodzi kryzys, spowodowany tym, że nawet najlepsze uniwersytety nie przekazują swoim podopiecznym najbardziej cenionych przez pracodawców umiejętności. Wręcz przeciwnie, zamiast praktyki zawodowej, nacisk kładą na wiedzę teoretyczną,  która w niewielkiej mierze przydaje się w dorosłym życiu zawodowym.

Uczelnie nie skupiają się na wykształcaniu w studentach inteligentnych działań czy umiejętności samodzielnego myślenia i podejmowania inicjatywy, które są tak wysoko cenione przez pracodawców. Uczą za to bezmyślnego przepisywania teorii, która po zdanym egzaminie umyka w ekspresowym tempie.

Co roku na rynek pracy wpływają tysiące absolwentów z nadziejami na znalezienie pracy marzeń, okazuje się jednak, że większość znajduje pracę poniżej zdobytych kwalifikacji lub przez długi czas pozostaje bezrobotna. Wynika to z faktu, iż absolwenci nie są przygotowani, aby spełniać wymagania pracodawców i dynamicznego rynku, na którym najbardziej ceni się kreatywność i strategiczne myślenie. Pracodawcy cenią sobie również umiejętności: rozwiązywania problemów, zarządzania ludźmi, krytycznego, samodzielnego myślenia czy podejmowania inicjatywy, decydowania i brania odpowiedzialności za swoje działania. Czego studenci podczas edukacji zwyczajnie nie są uczeni, a wiedzę taką najłatwiej zdobyć przez praktykę zawodową.

Jedynym pomysłem na rozwiązanie tego problemu, wydaje się być zmiana programów edukacji pomaturalnej przyszłej siły roboczej, w sposób, który będzie kładł nacisk na zdobywanie umiejętności i rozwój osobisty, wykorzystując teorię jako narzędzie pomocnicze, a nie jak w chwili obecnej – kluczowe.

 

Autor: Dorota Dyś